Forum dyskusyjne Małopolskiej Fundacji Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Twoja historia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum dyskusyjne Małopolskiej Fundacji Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera Strona Główna -> Problemy opiekunów
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Matsu



Dołączył: 26 Mar 2007
Posty: 17
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Wto Mar 27, 2007 11:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

eeeehhh, spróbuję się nie powtarzać.

W moim przypadku to był taki ciągły proces stopniowego pogarszania się zdrowia fiz. i psych. Babci, dla mnie to było takie jakieś, no nie wiem, naturalne(?)

Po śmierci Dziadka Babcia dostała pierwszego wylewu, wyszła z niego z drobnymi uszkodzeniami i przez to nie wychwyciliśmy (ani my, ani sama Babcia) żadnych zmian, banalnie przegapiliśmy początek choroby A. Bagatelizowaliśmy wszystkie efekty specjalne i dziwactwa: a bo mózg uszkodzony po wylewie, a bo Babcia nie młodnieje, a bo każdemu się zdarza zapomnieć, a bo my jesteśmy dwie ulice dalej i raz na parę dni, mniej lub bardziej regularnie ktoś u niej jest. Poza tym miała taką dziwna przyjaciółkę, która miała na nią ogromny wpływ i dziwne pomysły.

Ja zaczęły się stany lękowe, urojenia, wyprawy w środku nocy na cmentarz, zagubienia zaczęliśmy szukać większego mieszkania, żeby zabrać Babcie do siebie.

To był już gdzieś 2000 rok, ja miałam 20 lat, byłam w okolicy pierwszego roku studiów i takie przywiązanie do Babci już mi mocno uwierało. Myślałam o własnym mieszkaniu, zobaczeniu świata, itd. Razu pewnego przyszłam do Babci (pamiętam jak dziś, nawet to, że kupiłam sobie 2 piwa, paczkę papierosów i żelki-gumisie Razz i przeszłam przez park w celach konsumpcyjno-inhalacyjnych) Babcię znalazłam leżącą na ziemi, całą zapłakaną, bełkoczącą. Karetka, szpital, drugi wylew. Babci zrobili wszystkie badania - oprócz zniszczeń zrobionych przez dwa wylewy wyraźny Alzheimer.

Gdy wyszła ze szpitala jeszcze jako tako było. Na zmianę z Matką siedziałyśmy u niej po całych dniach na zmianę z opiekunką, na noc jeszcze zostawał sama, jeszcze wychodziłyśmy, zakręcałyśmy gaz, itd. Potem nie wychodziłyśmy na noc, potem znaleźliśmy większe mieszkanie, potem okazało się że są problemy z zamiana lokali spółdzielczych, potem rodzina uważała, że chcemy położyc ręce na emeryturze A., potem wreszcie udało się wszystko sfinalizować, potem był 14. II 2002, czyli resztę znacie...

Skończyłam studia, mam pracę, bądź, co bądź jest nas dwie do opieki, no i ojciec, ale on nie zmieni papmersa
O znajomych mogłam zapomnieć, została garstka
Luby nie wytrzymał, ale nie dziwię się
o własnym mieszkaniu mogę jeszcze na długo zapomnieć (skrupułów nie mam od dawna, po prostu mnie nie stać Razz)
We wrześniu 2005 wyjechałam na cały tydzień na grila na wieś.
Lubię mocną wódkę

Teraz A. jest w domu opieki, nie wytrzymaliśmy. Myślałam, że się wszystko zmieni, a tymczasem, hmmm... wszystko zrobiło mi się takie koszmarnie obojętne. Zupełnie nie potrafię się zebrać do kupy.

(*PRzydałby sie hyde park)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bozena



Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 20

PostWysłany: Sro Mar 28, 2007 9:46 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sad
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum dyskusyjne Małopolskiej Fundacji Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera Strona Główna -> Problemy opiekunów Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group